19 stycznia 2018

Odsiecz nr 79 - Przegląd dziejów teatru. Część I - Antyk.

Mam wrażenie i zdaje się, że to bardzo dobre wrażenie, że historia teatru... w ogóle jakiekolwiek pojęcie o teatrze... to nie są mocne strony kogokolwiek z nas. Piszę z nas, bo rzeczywiście musiałam się wspomóc różnymi źródłami, by z czystym sumieniem napisać tę Odsiecz. Co to oznacza? Mianowicie to, że na teatr nie ma czasu - w wymiarze oświatowym, akademickim czy po prostu społecznym. Dziś chodzimy do kina (a i tak historia filmu mało kogo porywa), dziś teatr jest passé... ale nie tylko dlatego, że kultura wysoka schodzi z drogi kulturze popularnej. Nie oszukujmy się - za spektakl, po którym trudno będzie nabrać tchu, trzeba zapłacić naprawdę sporo. Ponadto, z doświadczenia nie tylko własnego, ale i koleżanek po fachu wiem, że współczesne spektakle, interpretacje, reinterpretacje są po prostu DZIWNE. Tak, DZIWNE i NIEZROZUMIAŁE... i to mówimy MY - poloniści.
Ale do rzeczy. Zaczniemy od sprawy najbardziej oczywistej z oczywistych, a mianowicie od teatru antycznego, który w szkole omawia się po bożemu. Później jest trochę gorzej...

Teatr antyczny

Teatr - i to żadne odkrycie - powstaje w starożytnej Grecji w V wieku p. n. e. Jego początkiem są święta ku czci boga płodności, wina, natury, dynamizmu... boga Dionizosa. Święta te zwane Dionizjami odbywały się dwa razy do roku: wiosną w miastach, a jesienią na wsiach. Pierwsze z nich dały początek tragedii, drugie - komedii. Ale o tym później.
Dionizje polegały głownie na barwnych korowodach, podczas których śpiewano pieśni czczące wspomniane bóstwo; nazywano je dytyrambami. Z czasem, z tłumu wyłonił się koryfeusz - przewodnik chóru, a prościej mówiąc, człowiek, który podjął dialog ze śpiewającymi ludźmi. Trochę jak na koncercie, gdy artysta nawołuje publiczność do odpowiedzi.
I tu dochodzimy do momentu, gdy dytyramby śpiewane w miastach przekształciły się w tragedię, z kolei dytyramby wiejskie w komedię.

Tragedia

Nazwa gatunku jest połączeniem słów tragos - kozioł i ode - pieśń; można zatem słowo tragedia tłumaczyć jako pieśń kozła. Ludzie śpiewający w pochodzie nosili bowiem maski z wizerunkiem tego zwierzęcia.
Po wyłonieniu się koryfeusza, pierwszy twórca tragedii - niejaki Tespis - dodał pierwszego aktora. I już coś zaczęło się dziać. Pojawił się monolog, pojawił się jakiś dialog, pojawił się komentarz... mamy więc do czynienia z akcją. Wkrótce potem Ajschylos dodał drugiego aktora - działań na scenie było zatem jeszcze więcej, w końcu dwie postaci mogą ze sobą rozmawiać, wchodzić w interakcję. Na tym się jednak nie skończyło, bowiem Sofokles dodał trzeciego aktora. I ta zasada - trzech aktorów występujących jednocześnie na scenie - przetrwała dość długo.
Tragedia uznana była za gatunek wysoki, co wiązało się z koniecznością przestrzegania sztywnych reguł kompozycyjnych. Z pewnością kojarzycie te zasady i kategorie jeszcze z gimnazjum ;)
Pierwszą z nich jest zasada decorum, a więc stosowności stylu. Gatunki poważne (jak tragedia) musiały być pisane konsekwentnie stylem wysokim, patetycznym, z kolei gatunki rozrywkowe, że tak je nazwę, stylem niskim. Ponadto, zasada ta dotyczyła również treści. Bohaterami tragedii były osoby wywodzące się z rodów królewskich lub arystokratycznych. Widzicie zatem, że była to zasada bardzo, bardzo przestrzegana i jakiekolwiek odstępstwo od niej było niedopuszczalne.
Kolejna, którą na pewno znacie, to zasada trzech jedności - czasu, miejsca i akcji. Oznaczała ona, że wydarzenia tragedii rozgrywają się między wschodem a zachodem słońca, w jednym miejscu (najczęściej pałac królewski) i dotyczą jednego konkretnego wątku. Gdy przypomnicie sobie Króla Edypa, zauważycie, że akcja rozpoczyna się wczesnym rankiem i trwa do zachodu słońca, wydarzenia rozgrywają się tylko w pałacu Edypa, choć wspominane są inne miejsca (Korynt, wąwóz,Teby), a całość utworu dotyka jedynie tragicznego losu głównego bohatera.
W tragedii istniała również zasada nieukazywania scen drastycznych, które w poczuciu estetycznym starożytnych były po prostu nieładne. Chodzi tu głównie o morderstwa, krwawe walki czy samobójstwa. Obywatel Grecji nie mógł zatem liczyć na spektakularne efekty specjalne rodem z filmów Tarantino...
Pisząc o tragedii, nie wolno zapomnieć o obecnych w niej kategoriach: hybris, hamartii, katharisis, konfliktu tragicznego i fatum... Łatwiej to jednak będzie wytłumaczyć na przykładzie naszego kolegi Edypa.

Mam nadzieję, że wszystko dotychczas jest jasne i klarowne :) O tragedii to na razie tyle. Zapamiętajcie jej wyznaczniki, ponieważ za ok. 2000 lat pojawi się człowiek, który całkowicie zmieni jej oblicze.

Komedia

O komedii króciutko. Jej nazwa oznacza pieśń pochodu (kommos - pochód, ode - pieśń). Podobnie jak tragedia powstała w V w. p. n. e. W przeciwieństwie jednak do swej poważnej siostry charakteryzowała się luźną kompozycją i niskim stylem. Z czasem nawet zrezygnowano z instytucji chóru. Warto zauważyć, że komedia (podobnie jak współczesne kabarety) często nawiązywała do aktualnych spraw społecznych czy politycznych.
Moi Drodzy! Na dziś to już wszystko. Spodziewajcie się niebawem kolejnego przeglądu dziejów teatru :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Warto przeczytać...

Odsiecz nr 89 - Bogurodzica. Nic więcej.

O jacie, jacie, jacie! Ale dzisiaj piękny temat, piękny wpis - mój ulubiony, ukochany! Sięga do korzeni, do najbardziej elementarnych podwa...