Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egzamin maturalny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egzamin maturalny. Pokaż wszystkie posty

3 września 2019

Odsiecz nr 93 - Polska Chrystusem narodów! Mesjanizm w Dziadach cz. III.

Kto ma już za sobą Dziady, wie, że jedną z najbardziej wałkowanych kwestii przy ich omawianiu jest mesjanizm. Sama zresztą idea jest bardzo charakterystyczna dla całej epoki romantyzmu, zwłaszcza w kontekście polskim. Ale od początku.

Mesjanizm nie polega na niczym innym jak na doszukiwaniu się podobieństw między męką i ofiarą Chrystusa wraz z ich zbawczym działaniem a męką i ofiarą polskich męczenników. Innymi słowy, cierpieniu Polaków nadawano moc odkupienia własnego narodu, a w szerszej perspektywie całego świata. Stąd pojawiające się w Wizji ks. Piotra hasło : "Polska Chrystusem narodów!".

Co chce osiągnąć Wieszcz poprzez taki zabieg? Otóż, Mickiewicz nadaje sens całej rozbiorowej historii, tym dziesiątkom lat braku własnej ojczyzny, klęsce powstania listopadowego. Co więcej, on wynosi te lokalne bolączki na poziom uniwersalny i jednocześnie potwierdza prawdziwość prowidencjalizmu, a więc wiary w zamysł bożej opatrzności.

Szybko o prowidencjalizmie: według tego poglądu Bóg dopuszczał istnienie zła i cierpienia na świecie jako narzędzi przybliżania lub przywracania na świecie porządku wedle bożego pomysłu. Im więcej zła, tym lepsze oczyszczanie i hartowanie rzeczywistości.

Potwierdzenie prowidencjalizmu w dziele Mickiewicza stanowiło jednocześnie przeciwstawienie się zarzutom oświeceniowców, które ci wysuwali wobec Boga. Oskarżali go bowiem o istnienie zła i brak logiki: skoro On sam mianuje się nieskończonym dobrem, skąd w Jego stworzeniu tyle zła i cierpienia? Według Mickiewicza Polska i jej niewinne cierpienie stają się właśnie narzędziem do walki ze złem, które w Dziadach utożsamione jest z caryzmem.

Musicie jednak pamiętać, że "to myślenie (Polska jako narzędzie w rękach Boga - przyp. aut.) ma jakąkolwiek sensowność racjonalną wyłącznie wówczas, gdy przyjmuje się boskie władanie historią, możliwość interwencji Boga w dzieje świata, wreszcie arenę ziemską traktuje się jako teren permanentnej walki Boga z Szatanem, Dobra i Zła. A takie właśnie pojmowanie więzi między Bogiem a światem ludzkim istnieje w Dziadach części III". (Alina Witkowska)

Ostatnią kwestią, o której warto pamiętać przy mesjanizmie jest tajemniczy wyzwoliciel o imieniu "czterdzieści i cztery". Nie będę udawać, że wiem, o co chodzi, bo nie wiem. Napiszę za chwilę kilka teorii, które powstały na ten temat. Zanim jednak to uczynię, zwrócę uwagę, że to imię pojawia się w widzeniu ks. Piotra, które wyraźnie zaznacza analogię między ofiarą Chrystusa a ofiarą polskich męczenników. Znajdziemy w nim dopasowany do polskiej historii rozbiorowej opis Męki Pańskiej, w którym w miejscu Chrystusa znajdujemy Polskę. Widzenie to jest równie optymistyczne (wszak Chrystus zmartwychwstaje), co nieprecyzyjne. Co zresztą często bywało choćby w pismach kabalistycznych czy w samej Apokalipsie św. Jana. 

Wracając, imię wskrzesiciela niewątpliwie nawiązuje do znaczenia cyfry 4, znaczącej pewną pełnię świata: cztery żywioły, cztery pory roku, cztery strony świata oraz do liczby 40 wskazującej na pewien etap dojrzewania. Mojżesz uchodzi z Egiptu, mając lat 40, i wraca po naród, mając lat 80; 40 lat idzie z Izraelem do ziemi obiecanej; Chrystus przed rozpoczęciem działalności pościł przez 40 dni na pustyni, a po zmartwychwstaniu 40 dni przebywał jeszcze na Ziemi. Jarosław Marek Rymkiewicz wskazuje, że na przestrzeni wieków wielu starało się znaleźć znaczenie tej tajemniczej liczby. Upatrywano w niej liczby lat niewoli, liczbę uczniów mistrza, którzy mieliby dokonać wyswobodzenia, a nawet paryski adres rue de l'Ouest 44, liczbę tę łączono z samym Mickiewiczem, który na pytania o nią odpowiadał, że nie wie lub nie pamięta, o co chodziło... Ostatecznie stwierdzał, że kiedy pisał, wiedział, ale teraz już nie wie. Ot, zagadka.

19 lutego 2018

Odsiecz nr 91 - Ale kto wytrwa aż do końca, ten będzie zbawion. Dziady cz. III - wprowadzenie.

Dawnośmy się nie czytali ;-) 

Kochani! Pozostajemy w kręgu lektur romantyzmu, bo postanowiłam wziąć na tapet kolejne - acz wcześniejsze dzieło naszego wieszcza Adama - Dziady cz. III. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to utwór najprostszy w odbiorze, dlatego wpisów planuję dużo. I jeszcze bonusy w postaci analizy i interpretacji Improwizacji i Ustępu. Ile mi to zajmie? Nie wiem, zabijcie mnie, nie wiem.


Ale do rzeczy i od początku. Dziady powstają w Dreźnie w 1832, stąd ich nazwa Dziady drezdeńskie. Mickiewicz przebywa już zatem na popowstaniowej emigracji i rozpoczyna swoją literacką autoterapię (jej efektem będzie przecież także Pan Tadeusz). W Dziadach III próbuje on zinterpretować klęskę powstania listopadowego w duchu historiozofii romantycznej (kto nie pamięta, o co cho, idzie do Odsieczy nr 47) i nadać tej klęsce historyczny sens. Swój utwór wydaje w Paryżu, gdzie zostaje okrzyknięty "tworem prawdziwym geniuszu" (J. U. Niemcewicz). George Sand - ta sama, która bałamuciła Fryderyka Chopina - ocenia Dziady III wyżej niż utwory Goethego czy Byrona. Skąd zatem zła sława tego dramatu wśród nas z XXI wieku?


Szkopuł tkwi w gatunku. Dziady III są bowiem przykładem dramatu romantycznego, dramatu, którego założenia były stanowczo przeciwstawiane regułom poetyki klasycznej. U źródeł gatunku możemy znaleźć elementy dramatu szekspirowskiego (Odsiecz nr 81) oraz dramatu z okresu Sturm und Drang.


Główną cechą dramatu romantycznego jest brak formalnych granic i pełna swoboda twórcza. Jego kompozycja jest luźna, często otwarta, fabuła fragmentaryczna, a styl niejednorodny. Łączono różne rodzaje literackie oraz cechy wielu gatunków. Jeśli chodzi o bohatera takiego utworu, to - jak to bywało często w romantyzmie - bohaterem była jednostka wybitna, indywidualna, obdarzona niezwykłym talentem i wrażliwością; jednostka, której sensem życia było poświęcenie dla sprawy, wyższych celów; jednostka - co już stało się tradycją - odczuwająca samotność, niezrozumienie i rozdarcie.


To, jak Dziady III realizują założenia gatunku, świetnie wyjaśnia Alina Witkowska (Literatura romantyzmu):



Dziady drezdeńskie są arcywzorem polskiego dramatu romantycznego. Ich wzorcowość polega m.in. na połączeniu w jednym utworze problematyki polityczno-historycznej oraz metafizycznej, dotyczącej zarówno Boga, jak więzi świata duchów z losem i działaniami człowieka. To zmieszanie planów i różnych zakresów bytu znajduje odpowiednik w poetyce dramatu, operującego realizmem scenicznym, konkretem sytuacyjnym, dbałością o prawdopodobieństwo i charakterystyczność, także językową, a zarazem udzielającego pełnych praw fantastyce, zjawom, duchom, które "widomie" pojawiają się na scenie. Pozwala to autorowi traktować równocześnie o ziemskich i metafizycznych sprawach człowieka oraz ukazywać ukryte sensy działań historycznych. (s.114-115)

Skoro kwestię gatunku mamy wyjaśnioną, zastanówmy się, o czym Dziady III właściwie są... i - jasne, możemy sięgnąć do opracowań, ale pochylmy się nad tekstem (dostępny całkowicie za darmo TU). 

Na samym początku nasz wspaniały wieszcz (#teammickiewicz) dedykuje Dziady III Janowi Sobolewskiemu, Cyprianowi Daszkiewiczowi i Feliksowi Kołakowskiemu, którzy byli ofiarami carskiego prześladowania. Panowie ci byli związani z Towarzystwem Filomatów i Filaretów Polskich i za tę działalność wielce nam panujący syn walislowy (car) wcielił ich do wojsk rosyjskich bądź wywiózł do Rosji. W każdym razie wszyscy trzej zmarli w okolicach roku 1830 w różnych częściach tego ogromnego kraju. Przede wszystkim jednak byli oni przyjaciółmi naszego Adama, których utracił w walce o sprawę polską.

Kolejnym punktem utworu jest Przedmowa... a tam? Cóż, Mickiewicz zauważa, że opór wobec rosyjskiego uzurpatora trwa już pół wieku i choć pochłonął on znaczne ofiary spośród Polaków (na tyle liczne, by mógł nosić znamię męczeństwa), to duch w narodzie wciąż silny, tak samo wiara w rychłe odzyskanie niepodległości. Ponadto, wskazuje, jakie wydarzenia Dziady III poruszają w swej fabule:

  • prześladowanie narodu polskiego przez cara Aleksandra
  • działalność senatora Nowosilcowa, która była nastawiona na zniszczenie polskości we wszelakich przejawach
  • prześladowanie młodzieży studenckiej z Wilna
  • zsyłki na Sybir
  • niesprawiedliwe procesy i śledztwa
Pamiętajcie zatem, że Dziady - prócz wspomnianej interpretacji historiozoficznej - miały być świadectwem męczeństwa (martyrologii) studentów wileńskich i hołdem dla ich poświęcenia.

Alina Witkowska wskazuje jeszcze na inną linię tematyczną Dziadów, a mianowicie na "myślenie o człowieku i narodzie" oraz "etyczny problem pokory". Innymi słowy, przez kreację Konrada Mickiewicz podejmuje problem relacji jednostki i jej znaczenia - przywództwa - wobec ogółu oraz problem pokory, który mam wrażenie, że otrzyma swe rozwinięcie w Panu Tadeuszu w postaci Jacka Soplicy.



Ostatnim wartym uwagi - dzisiaj - elementem Dziadów jest Prolog. Didaskalia przenoszą czytelnika do klasztoru ks. ks. Bazylianów (oo. to ojców, ss. to sióstr - taka ciekawostka) przekształconego na więzienie. I można by się spodziewać, że już rozpoczyna się akcja właściwa, ale nie. Poeta zatrzymuje nas trzema cytatami z Ewangelii św. Mateusza:

A strzeżcie się ludzi, albowiem was będą wydawać do siedzącej rady i w bożnicach swoich was biczować będą.I do Starostów i do Królów będziecie wodzeni na świadectwo im i poganom.
I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego. Ale kto wytrwa aż do końca, ten będzie zbawion.
Co to zmienia? A no to, że mając motto, musimy odczytywać dany utwór w kierunku wyznaczonym przez jego wymowę. To bardzo ważne - pamiętajcie, że jeżeli na maturze "trafi się" tekst z mottem, nie możecie go pomijać. Co więcej, ono stanowi dla Was pomoc w odczytaniu utworu. Słowa przytoczone przez wieszcza zmuszają czytelnika do interpretacji utworu przez pryzmat chrześcijaństwa, a przede wszystkim pryzmat ofiary w rozumieniu chrześcijańskim. Cena, jaką musi płacić te, kto wyznaje i głosi prawdę to: kary cielesne, ciągłe przesłuchania, znienawidzenie przez społeczeństwo. Jednocześnie z motcie odnajdujemy promień nadziei: obietnicę zbawienia. I, uwaga, nie dopiero Widzenie Księdza Piotra, ale już sam początek utworu, te cytaty wskazują na linię interpretacyjną Dziadów, a mianowicie na mesjanizm, o którym później ;)

W Prologu warto zatrzymać się jeszcze nad kilkoma kwestiami. Scena ukazuje Konrada i krążące nad nim duchy - i dobre, i złe. Pomiędzy wierszami możemy wyczytać "zarys bohatera romantycznego w polskiej wersji kulturowej": jest to człek niewątpliwie ważny - na tyle ważny, że aniołowie i diabły toczą zmagania o jego duszę, natchniony (poeta), wręcz napiętnowany przez poezję; ten wyjątkowy status przynosi mu samotność i niezrozumienie wśród ludzi. I co najważniejsze:

Mam być wolny — tak! nie wiem, skąd przyszła nowina,
Lecz ja znam, co być wolnym z łaski Moskwicina.
Łotry zdejmą mi tylko z rąk i nóg kajdany,
Ale wtłoczą na duszę — ja będę wygnany!
Błąkać się w cudzoziemców, w nieprzyjaciół tłumie,
Ja śpiewak, — i nikt z mojej pieśni nie zrozumie
Nic — oprócz niekształtnego i marnego dźwięku.
Łotry, tej jednej broni z rąk mi nie wydarły,
Ale mi ją zepsuto, przełamano w ręku;
Żywy, zostanę dla mej ojczyzny umarły,
I myśl legnie zamknięta w duszy mojej cieniu,
Jako dyjament w brudnym zawarty kamieniu.
wstaje i pisze węglem z jednej strony:
D. O. M.
GUSTAVUS
OBIIT M. D. CCC. XXIII
CALENDIS NOVEMBRIS
z drugiej strony:
HIC NATUS EST
CONRADUS M. D. CCC. XXIII
CALENDIS NOVEMBRIS

Z Gustawa (Dziady cz. IV) - kochanka kobiety, kochanka-samobójcy, uległego chorobie wieku, uległego destrukcyjnej sile romantycznej i nieszczęśliwej miłości - rodzi się Konrad - kochanek ojczyzny, tyran serc i dusz, dążący do niewoli z miłości. Ale o tym, kim jest Konrad - jeszcze sobie powiemy ;-) 

19 stycznia 2018

Odsiecz nr 78 - Część pisemna..., czyli jak dać radę tekstom (IV). Interpretacja dramatu.

Pierwszy wrześniowy wpis zaczynam ukłonem w stronę tzw. rozszerzenia. Już w zeszłym roku powinien był się pojawić tekst dotyczący interpretacji porównawczej dramatu. Pewne smutne koleje losu, a następnie obowiązki szkolne utrudniły mi skutecznie jego napisanie.
Jak dobrze wiecie, interpretacja porównawcza może dotyczyć każdego rodzaju literackiego - epiki, liryki bądź dramatu. Jak postępować z dwoma pierwszymi, pokazałam kolejno w Odsieczy nr 77 oraz w Przepisie na interpretację prof. B. Chrząstowskiej. Co jednak z dramatem?

Interpretacja DRAMATU

Znów bez wątpienia będzie przydatna wiedza najbardziej podstawowa, a mianowicie umiejętność wskazania podstawowych cech dramatu: podział na role, utwór przeznaczony do wystawienia na scenie, podział na tekst główny i tekst poboczny (didaskalia), styl wypowiedzi (monolog/dialog), kompozycja dramatu (akt, scena). Oczywiście niezbędna wydaje się również wiedza z zakresu historii teatru od antyku po czasy współczesne. To jednak temat na zupełnie inny cykl odsieczy. Od czego zatem zacząć?
1. Przeczytaj uważnie tekst. Najlepiej trzy razy i od razu podkreślaj miejsca, które wydadzą Ci się podejrzane ;)
2. Postaw ogólne stwierdzenia dotyczące tekstu/ów. Po pierwsze, zadaj sobie pytanie, które zadajesz sobie w przypadku każdego tekstu:
  • co jest jego tematem?
  • o czym on jest?
3. Zbadaj relację nadawca - adresat. Skoro dramat opiera się na wypowiadanych słowach, to oczywistym jest, że ktoś mówi do kogoś. Ustal zatem:
  • kto mówi do kogo? (bohater sam do siebie - monolog, a może monolog stylizowany na dialog?/ do innego bohatera - dialog/ do kilku bohaterów - polilog)
  • jacy są ci nadawcy i odbiorcy? (określ to nawet w sytuacji, gdy nadawca jest równocześnie odbiorcą)
  • w jakiej sytuacji zachodzi akt komunikacji? (chodzi tu o określenie okoliczności, kompozycji wypowiedzi)
4. Pochyl się nad wypowiedzią, a więc zanalizuj dokładnie wypowiedź i język postaci. Przyjrzyj się bohaterowi:
  • jaka jest jego postawa? (np. zdystansowana, zaangażowana, ironiczna...) \
  • jakim językiem operuje? (zbadaj środki stylistyczne, charakterystyczne cechy języka i ich znaczenie)
5. Przyjrzyj się bohaterowi osadzonemu w akcji dramatu, a mianowicie... Ów bohater musi mieć jakiś światopogląd, jakąś hierarchię wartości... koniecznie odnotuj to w swojej pracy. Zastanów się także, jaki wpływ na ww. obszary mają dominujące elementy akcji (postacie, akcja, czas, przestrzeń). Przykładowo w dramacie romantycznym bardzo ważna jest przestrzeń (choćby: cela Konrada w Dziadach a Mount Blanc w Kordianie).
Ważne w tym punkcie jest również zbadanie tego, co motywuje zdarzenia dramatyczne. Czy jest to mitologia (S. Wyspiański, Akropolis), realizm (H. Ibsen), fantastyczność (J. Słowacki, Balladyna), groteska (Witkacy, Szewcy).
6. Zbadaj ogólny sens utworu. Zastanów się zatem, o czym mówi tekst. Jaki wpływ mają na jego treść: tytuł, motto (gdy jest motto mamy 90% pewności, że tekst ma charakter paraboliczny), początek i koniec, gatunek... Jakie ważne motywy kulturowe w nim odnajdujesz? Jakich nawiązań się doszukujesz? Do jakich tekstów? Tu warto także szukać powiązań z tekstem współinterpretowanym :) Jakie są relacje między analizowanymi fragmentami, a całościami tych dramatów?
7. Przywołaj odpowiednie konteksty - te wyrażone wprost i te, które sam odnalazłeś/aś. Przypominam, że kontekstem dla tekstu jest filozofia, historia, kultura, estetyka, genologia (gatunek literacki).
8. Na końcu podsumuj swoje rozważania.
Zdaję sobie sprawę, że przytoczyłam schemat interpretacyjny pojedynczego dramatu. W wypadku dwóch tekstów trzeba wykonać tę robotę podwójnie, ALE nie wolno ich rozdzielać. Co to znaczy? A mianowicie to, że te wszystkie elementy: temat, ralacja nadawczo-odbiorcza, ukształtowanie wypowiedzi, charakterystyka bohatera, zasada motywacji, elementy znaczeniowe… TO WSZYSTKO JEST WASZĄ OSIĄ, wokół której piszecie interpretację porównawczą. Na postawie tych elementów zestawiacie dwa teksty ze sobą.
Na dzisiaj to wszystko. Niedługo o teatrze, bo pewnie moje odczucia co do jakości omawiania tego zagadnienia są podobne jak Wasze. Antyk tak... ale co z resztą?!

Odsiecz nr 77 – Część pisemna…, czyli jak dać radę tekstom (III). Interpretacja epiki.

Moi Drodzy, im dalej w las - tym więcej drzew... im bliżej maj, tym większy stres ;) ale nie bójcie się, bo dziś kolejna pomoc, kolejne wskazówki tworzenia wypracowania maturalnego. Dziś pozwolę sobie nadal skoncentrować się na "rozszerzonych", bo nie ukrywajmy, oni mają trudniej.
Na maturze możecie wybrać wypowiedź argumentacyjną, którą omówiłam poprzednio, lub interpretację porównawczą dwóch utworów należących do tego samego rodzaju literackiego (epika / liryka / dramat). W jaki sposób zająć się poezją pisałam już wielokrotnie, a nawet zamieściłam do pobrania Przepis na interpretację prof. Chrząstowskiej. Nigdy jednak nie tłumaczyłam, jak porządnie zabrać się za teksty epickie i dramatyczne. Zapraszam zatem do lektury!

Interpretacja EPIKI

Choć wiedza ta jest podstawą wszelkich podstaw, powtarzam, że o epice mówimy wtedy, gdy w tekście jest wykreowany świat przedstawiony (miejsce /czas /akcja /bohaterowie), o którym opowiada narrator (personalny - pierwszoosobowy; auktorialny - trzecioosobowy, czasem odautorski). Co po kolei zrobić, by dobrze zanalizować epikę?
1. Przeczytaj uważnie tekst. Najlepiej trzy razy.
2. Postaw ogólne stwierdzenia dotyczące tekstu/ów. Po pierwsze, zadaj sobie pytanie, które zadajesz sobie w przypadku każdego tekstu:
  • co jest jego tematem?
  • o czym on jest?
Po drugie, postaw tezę interpretacyjną, czyli to, co będziesz udowadniać w swojej pracy.
3. Zbadaj relację: narracja - świat przedstawiony. Chodzi mianowicie o to, byś stwierdził/a, kim jest narrator:
  • czy ukrywa się za światem przedstawionym?
  • czy ujawnia swoją obecność poprzez komentarze, dygresje?
  • czy uczestniczy w wydarzeniach?
Ponadto zastanów się, jaka jest sytuacja narracji:
  • jakie są okoliczności wypowiedzi?
  • czy istnieje jakiś adresat?
  • czy jego obecność ma wpływ na świat przedstawiony?
Określ także, jaką funkcję pełni narrator:
  • czy jedynie informuje o wydarzeniach?
  • czy może interpretuje, komentuje i ocenia wydarzenia i bohaterów?
  • czy wplata dygresje?
  • co dominuje w tekście: świat przedstawiony (narracja jednopłaszczyznowa) czy narracja (narracja dwupłaszczyznowa)?
4. Zbadaj narrację, jeśli jest dwupłaszczyznowa. Potrzeba wówczas zbadania języka pod względem stylistycznym. Jakich środków językowych używa autor w wypowiedziach narratora? Może znajdą się tam chwyty retoryczne? Poza tym, należałoby stwierdzić, co charakteryzuje naszego opowiadacza:
  • ironia?
  • wiarygodność?
  • kreacja?
  • zaangażowanie?
Zastanów się także, jaki wpływ na kształt świata przedstawionego ma owa relacja. Jak przedstawiane są wydarzenia? w jakiej kolejności? z jakiej perspektywy?
5. Zbadaj narrację także wtedy, gdy jest jednopłaszczyznowa. W takim wypadku przyjrzyj się ukształtowaniu świata przedstawionego.
  • Co jest w nim najważniejsze? Co w nim dominuje? Jest to postać, akcja, czas, miejsce?
  • Z jaką zasadą motywacyjną mamy do czynienia? mityczną? realistyczną? fantastyczną? a może groteskową?
  • Jak zachowuje się narrator? Jedynie informuje? A może także interpretuje i ocenia?
6. Zinterpretuj ogólny sens utworu. Zwróć uwagę na znaczenie takich elementów jak: tytuł, motto (gdy jest motto mamy 90% pewności, że tekst ma charakter paraboliczny), początek i koniec, gatunek, metafory. Zastanów się, jakie motywy kulturowe pojawiają się w tekście i po co one właściwie są. Poszukaj także kontekstów niewyrażonych wprost, a mogą być to konteksty: kulturowy, historyczny, genologiczny (ze względu na gatunek literacki), filozoficzny, biograficzny...
7. Na końcu podsumuj swoje rozważania.
Zdaję sobie sprawę, że przytoczyłam schemat interpretacyjny pojedynczego tekstu epickiego. W wypadku dwóch tekstów trzeba wykonać tę robotę podwójnie, ALE nie wolno ich rozdzielać. Co to znaczy? A mianowicie to, że te wszystkie elementy: temat, relacja narratora i świata przedstawionego, sytuacja narracyjna, postawa narratora, ukształtowanie narracji/świata przedstawionego, charakterystyka narratora, zasada motywacji, elementy znaczeniowe... TO WSZYSTKO JEST WASZĄ OSIĄ, wokół której piszecie interpretację porównawczą. Na postawie tych elementów zestawiacie dwa teksty ze sobą.
Na dzisiaj to wszystko. W ciągu następnych dni pojawi się wpis o dramatach ;)

Odsiecz nr 76 – Część pisemna…, czyli jak dać radę tekstom (II).

Słuchajcie, dużo się dzieje i próbuję ogarniać. Mąż na mnie krzyczy, że Was zaniedbuję. Ma rację. Dlatego siedzę i piszę. A Wy bądźcie moją motywacją :)
Pisałam ostatnio o tym, jak sobie poradzić z podstawowym poziomem pisemnej części z języka polskiego. Teraz - podążając trochę za głosem ludu - przedstawię sposoby radzenia sobie z wypowiedzią argumentacyjną, czyli formą wypowiedzi z poziomu rozszerzonego.
Schemat postępowania zawsze będzie dał się sprowadzić do kilku zasad niewątpliwie do siebie podobnych. Jednak podstawową różnicą między rozprawką a wypowiedzią argumentacyjną jest ta, że w wypadku rozprawki problem jest ZADANY par avance (z góry), a w przy wypowiedzi argumentacyjnej szukamy go sobie sami... No i właśnie, jak to zrobić?

1. Zwróć uwagę na tytuł podanego tekstu.

duszyczka
(źródło: CKE, Próbny egzamin maturalny 2015)
Moi Drodzy, tytuły nie są ot tak sobie... To są jakby imiona tekstów i one coś o tych tekstach już mówią. Dlatego tytuł zadanego fragmentu, utworu, jeżeli takowy będzie, nie znalazł się tam przypadkowo. Jest on pierwszym tropem zdradzającym problematykę tekstu i jest też drogowskazem, w którą udać się stronę.

2. Zastanów się, co jest głównym problemem tekstu.

Niby oczywiste, a jednak... Każdy tekst (no, chyba że postmodernistyczny) ma jakąś główną oś, wokół której oscyluje, od której odchodzi i następnie powraca. I to da się wyczuć. W wypadku powyższego wspomnianego już eseju Zbigniewa Herberta mowa jest o tradycji, dziedzictwie kulturowym i podejmowaniu tego dziedzictwa. Oczywiście, pojawiają się wątki poboczne, ale wiążą się one z głównym. I na to zwracacie uwagę, czytając tekst podany na maturze.

3. Określ, jakie stanowisko zajmuje autor.

Temat to jedno, a stanowisko to drugie. Pozostańmy przy Herbercie. Tematem jest tradycja i dziedziczenie. Z kolei jego stanowisko to konieczność podejmowania trudu przyjmowania tradycji i dziedzictwa kulturowego na siebie. Mógłby zająć inne stanowisko, że tradycja to w ogóle rzecz niepotrzebna i zbędna i liczy się tylko innowacja. Ale właśnie o to chodzi, o rozróżnienie tematu i rematu, a więc tego, co jest mówione i tego, co mówi się właśnie o tym.

4. Zrekonstruuj argumenty autora.

Podobnie jak Ty, tak i autor musi uzasadnić swoje stanowisko. Przechodzi więc przez te same stopnie, co Ty: TEMAT - REMAT - ARGUMENT. I Twoim zadaniem jest odnaleźć te argumenty i później się do nich odnieść.

5. Odnieś się do stanowiska autora.

Odnieś się, a więc zgódź się lub nie z tezą i argumentacją autora. Właściwie to jest, a przynajmniej mam wrażenie, że jest... wymóg z serii "propozycji nie do odrzucenia". O co chodzi? A mianowicie o to, że właściwie nie sposób się nie zgodzić z jakimś znawcą kultury czy literatury, a więc siłą rzeczy zdający się z nim zgadza. Warto tu zastosować formułę: Podzielam stanowisko...
Rzecz jasna, ja nie mówię, że to źle, ja też bym się zgodziła. Bo tak jest bezpieczniej, bo łatwiej znaleźć teksty kultury, bo jesteśmy za mało wykształceni, by kłócić się chociażby z Herbertem.

6. Dobierz teksty kultury.

A to oznacza, że powracasz do TEMATU i szukasz tekstów, które również na ten temat traktują. W wypadku naszego Herberta byłby to Grób Agamemnona czy Kordian Juliusza Słowackiego, Antygona Sofoklesa, Imię róży Umberta Eco, Bajki Ignacego Krasickiego, Dziady Adama Mickiewicza i cała masa innych...

7. Napisz pracę...


I znów przypominam, by w rozwinięciu oddzielać argument od przykładu i by unikać streszczeń, bowiem egzaminator może odjąć słowa zawarte w streszczeniu od całej pracy… i może się okazać, że Wasza praca w rzeczywistości liczy mniej niż 300 słów… Omawiajcie problem, a nie streszczajcie treści tekstu kultury.

Odsiecz nr 75 - Część pisemna..., czyli jak dać radę tekstom (I). Test i rozprawka.

Moi Drodzy Maturzyści, po raz kolejny powracam do problemu matury pisemnej, bowiem przeprowadzone w styczniu/lutym diagnozy wskazują na to, że nadal pojawiają się kłopoty z rozwiązaniem testu i napisaniem wypracowania.

Część testowa

Choć pewnie dołączę do chóru wszystkich polonistów, ba! nauczycieli, to ja również do znudzenia będę powtarzać o tym, że polecenia należy przeczytać bardzo uważnie i to nie raz, ale co najmniej dwa razy z naprawdę głębokim zrozumieniem. Obecnie wychodzi na to, że czytacie je bardzo pobieżnie, jakby coś Was goniło... a przecież na wszystko macie niemal 3 godziny! Siadając zatem do testu, uczyńcie trzy głębokie wdechy i nie spieszcie się. Dajcie sobie czas na myślenie.
Kolejna sprawa to niezrozumiały lęk przed tekstami o charakterze językoznawczym. Możliwe, że przyczyną tego, jest niewielka ilość czasu poświęcana na zagadnienia językowe. Przez to, że wciąż i wciąż czyta się wiersze, opowiadania, powieści, dramaty, czujecie się specjalistami od literatury... Jeśli jest taka potrzeba, z chęcią przygotuję cykl Odsieczy językowych właśnie, byście wiedzieli, jakie funkcje może pełnić język.
Ostatnia kwestia dotycząca testu... streszczenie. Pojawia się ono w zestawie zadań egzaminacyjnych i niby jest bardzo prostą formą, a jednak zadanie wypada jako sprawiające trudność. Napisanie dobrego streszczenia wymaga dyscypliny i zastosowania odpowiedniej kompozycji. Po pierwsze, jeśli jest napisane, że streszczenie ma mieć od 40-60 słów, to absolutnie ani jednego słowa więcej czy mniej nie wolno Wam dopisać. Ta liczba wyrazów odpowiada mniej więcej 4-5 zdaniom. Pierwsze zdanie musi określać temat tekstu (o czym jest tekst?), kolejne natomiast jego remat (co jest napisane o tym temacie?). Innymi słowy, streszczenie - jak każda forma - musi mieć wstęp, rozwinięcie i zakończenie z tym, że tutaj poruszamy się po przestrzeni zaledwie kilku zdań. Odsyłam Was do matury z 2015 roku i do zasad jej oceniania. Znajdziecie tam tekst J. Bralczyka "Co się nosi w mówieniu?", który należało streścić w jednym z zadań.
streszczenie

(źródło: CKE, Zasady oceniania rozwiązań zadań, s. 5)

Wypracowanie

Przejdę teraz do drugiej części egzaminu, a mianowicie tej, na której wymaga się od Was napisania rozprawki bądź interpretacji. Nie będzie żadnym odkryciem, jeśli powiem, że rozprawka jest zdecydowanie łatwiejszą formą wypowiedzi. Jednak także w jej wypadku czekają na Was liczne pułapki, których musicie uniknąć.

Rozprawka

Powstały już dwie Odsiecze na temat pisania rozprawki, jednak dobrego nigdy za wiele. Na podstawie wspomnianego arkusza maturalnego (maj 2015), pokażę Wam czynności, które pomogą zinterpretować tekst.
temat maj 2015
1. Ustal słowa klucze: wolna wola człowieka, siły od niego niezależne, wpływ na ludzkie życie.
2. Rozważ ww. hasła
I
3. Zanalizuj tekst. I w tym momencie, Drodzy Maturzyści, chciałabym, byście wyrobili sobie pewien nawyk. Podobno coś takiego wyrabia się w ciągu czterech tygodni, więc do maja jest jeszcze troszkę czasu :) Mianowicie: przystępując do lektury tekstu, w Waszych dłoniach powinien znajdować się ołówek/długopis gotowy do użycia. Innymi słowy, czytacie tekst aktywnie i od razu podkreślacie to, co już budzi Wasze podejrzenia, skojarzenia, łączy się z tematem. Możecie pisać po arkuszu maturalnym, więc wykorzystajcie to!
4. Spisz spostrzeżenia i wskaż cytaty, które je potwierdzają.
5. Ułóż roboczą tezę. Na przykład: Uważam, że życie człowieka zależy w głównej mierze od sił od niego niezależnych, tj. od sił natury, fatum, przeznaczenia.
6. Wskaż konteksty i sposób ich wykorzystania. Innymi słowy, zastanawiacie się, jakie teksty kultury poruszają ten sam motyw albo posiadają te same cechy, co tekst dołączony do polecenia i ustalacie sposób ich wykorzystania.
7. Weryfikuj tezę, uwzględniając wybrane teksty kultury.
8. Napisz rozprawkę według poniższego schematu: 


Pamiętajcie, by w rozwinięciu oddzielać argument od przykładu. Samo przytoczenie przykładu nie wystarczy. Argument musi się pojawić. Ponadto unikajcie streszczeń, bowiem egzaminator może odjąć słowa zawarte w streszczeniu od całej pracy... i może się okazać, że Wasza praca w rzeczywistości liczy mniej niż 250 słów... Omawiajcie problem, a nie streszczajcie treści tekstu kultury.
Na dziś to wszystko, niedługo pojawią się Odsiecze dotyczące kolejnych wypracowań :)

Odsiecz nr 30 - Jak to... powiedzieć? Krótki poradnik do matury ustnej (2).

Wczoraj było o mowie ciała, dziś o tym, czego się od Was wymaga. Jesteście tymi pechowcami bądź tymi szczęśliwcami, którzy jako pierwsi będą zdawać nowy egzamin ustny z języka polskiego. Jak wiecie, dotychczas przygotowywało się prezentację. Wy natomiast zostaniecie przepytani... no właśnie z czego?
Waszą inspiracją do wypowiedzi ustnej ma być tekst kultury (ikoniczny, literacki bądź popularnonaukowy dotyczący wiedzy o języku). Oznacza to, że przedmiotem Waszej wypowiedzi ma być plakat/obraz/rycina/rysunek/grafika itp., jakiś tekst literacki (epicki, liryczny, dramatyczny) bądź tekst opisujący zjawisko językowe (stylizację, manipulację, perswazję, zapożyczenia, ...). To, co musicie zrobić, to wykonać polecenie. I znów - podobnie jak w wypadku formy pisemnej - wszystko macie podane w poleceniu. Dlatego bardzo ważne jest, żebyście je z uwagą przeczytali i zrozumieli, co musicie zrobić. Warto jednak, nawet jeśli polecenie o tym nie wspomina, odwoływać się do innych tekstów kultury. Pokażcie, że WIECIE, że ORIENTUJECIE się w temacie.
Kiedy już zapoznacie się z poleceniem i z tekstem, musicie skonstruować schemat wypowiedzi, jak zawsze trójdzielny: WSTĘP - ROZWINIĘCIE - ZAKOŃCZENIE i zadecydować, co powiecie w której części. We wstępie musi się znaleźć oczywiście zarys problemu, wyjaśnienie pojęć (np. co to jest stylizacja, dekadentyzm, manipulacja... - w zależności, co będzie przedmiotem Waszej wypowiedzi). W rozwinięciu rozszerzenie problemu poprzez jego analizę i interpretację z odniesieniem do innych tekstów kultury (obrazów, filmów, spektaklów, tekstów literackich...) i innych zagadnień łączących się z omawianym przez Was problemem. W zakończeniu ujmujecie wnioski. Nie spieszcie się, macie na to 15 minut, a więc jest to siła czasu!
Kolejnym krokiem jest chyba to, co najtrudniejsze, a więc wypowiedzenie tego, co zaplanowaliście. Jak macie mówić - to już wiecie z poprzedniej odsieczy. Czyli głęboki oddech i do dzieła! Wasza wypowiedź powinna trwać ok. 10 minut. Ale nie stójcie z zegarkiem w ręku. Mówcie pewnie i w takim tempie, by egzaminator rozumiał, o czym mówicie. Zwracajcie uwagę na dbałość wypowiedzi pod względem językowym (odmiana wyrazów, składnia) i stylistycznym (odpowiedni dobór słów, omijanie kolokwializmów). Ja proponuję dodać do tego również dbałość o podkreślanie znaków przystankowych: przecinków oraz kropek. Niech Wasza wypowiedź nie będzie monotonna, ale niech ograniczy się chociaż do podstawowej intonacji wznosząco-opadającej. Pamiętajcie, że dwie minuty mniej przy rzeczowej odpowiedzi i odpowiedniej postawie nie zaważy na Waszej ocenie!
...a po wygłoszonej przez Was mowie "końcowej" przyjdzie czas na pytania. I tu pocieszenie dla Was! Egzaminator ma prawo pytać tylko i wyłącznie z zakresu Waszego zadania egzaminacyjnego i przywołanych PRZEZ WAS tekstów kultury. To, co musicie uczynić, to adekwatnie odpowiedzieć na pytania egzaminujących przy zachowaniu zasad dialogu. Innymi słowy, nie wcinacie się nauczycielowi w wypowiedź.

Ocenianie stosowane w części ustnej egzaminu z języka polskiego

Wasza wypowiedź musi spełniać dwa warunki, by podlegać ocenie: być dłuższą wypowiedzią monologową i stanowić formalną całość. Wówczas możecie liczyć na otrzymanie punktów. W zależności od zgodności z poleceniem, realizacji elementów polecenia, wyczerpania tematu i liczby błędów możecie uzyskać od 0 do 16 punktów (40%).
Kolejne 8 punktów (20%) to organizacja wypowiedzi. Maksymalną liczbę otrzymujecie za spójną wypowiedź (lub taką, w której spójność jest nieznacznie zaburzona). Jeżeli Wasza wypowiedź jest zaburzona jako całość, wówczas możecie liczyć na co najwyżej 4 punkty.
Ostatnią pulą punktów (20%) jest ocena rozmowy z egzaminującymi. Tu w zależności od tego, czy Wasze odpowiedzi są adekwatne do pytań i odpowiednio rozwinięte (nieskładające się ze zdań prostych nierozwiniętych, a tym bardziej z równoważników zdań), możecie otrzymać 5-8 punktów. Jeżeli jednak pobłądzicie i będziecie odpowiadać gdzieś obok tematu i, nie daj Boże, mrucząc coś pod nosem, otrzymacie od 0 do 4 punktów.

Odsiecz nr 29 - Jak to... powiedzieć? Krótki poradnik do matury ustnej (1).

Wielu z Was drży przed maturą. Ale o ile jesteście w stanie wyobrazić sobie, że przechodzicie przez egzaminy pisemne bez większych problemów, o tyle przed maturą ustną z języka polskiego macie ochotę bryknąć na koniec świata. Dlaczego to jest takie straszne? A dlatego, że szkoła nie uczy Was w żaden sposób mówić i słuchać, nie uczy Was autoprezentacji. Uczy Was natomiast czytania i pisania. To też - rzecz jasna - bardzo ważne, ale jestem ciekawa, ilu z Was jest w stanie wskazać, co najbardziej przykuwa uwagę waszego rozmówcy?
Jak pewnie wiecie, komunikaty możemy podzielić na werbalne (słowne) i niewerbalne. Wspominałam o tym przy okazji odsieczy o języku. Mamy przecież komunikaty o charakterze sygnałów i symptomów. Niemniej, jeśli chodzi o człowieka możemy mówić o komunikacji pozawerbalnej, na którą składa się mowa ciała, zarządzanie przestrzenią i wizerunek. Dziś skupię się jedynie na pierwszej składowej.
Mowa ciała obejmuje postawę i ułożenie ciała, mimikę twarzy, oczy i kontakt wzrokowy oraz gesty rąk i nóg. To, jak ważna jest ta część komunikatu pokazuje wykres:

Oznacza to, że egzaminujący Was nauczyciel tylko w 10% zwróci uwagę na to, co mówicie, zwłaszcza że będziecie uczniem nr 59589..., którego słucha w tym dniu.

Jak mówić, by zdać?

Po pierwsze, opanujcie swój oddech. Często w sytuacjach stresowych doświadczamy czegoś w rodzaju zapowietrzenia czy bezdechu. Jak się tego pozbyć? Wziąć kilka bardzo głębokich wdechów tak, by płuca szczelnie wypełniły się powietrzem. Następnie wypuszczać je bardzo, ale to bardzo powoli wypowiadając samogłoskę f lub s. Warto koncentrować się na tym oddechu. Zyskacie tym sposobem władzę i kontrolę nad swoim ciałem i jednocześnie dostarczycie więcej tlenu do mózgu, lepiej zatem będziecie myśleć w tej wiekopomnej chwili.
Po drugie, zaplanujcie sobie początek i koniec Waszej wypowiedzi. Niech to będą całe zdania. Samo posiadanie klamry odpowiedzi da Wam poczucie bezpieczeństwa, że wiecie, jak zacząć i jak skończyć. Wasza psychika odczuje to tak, jakbyście mieli gotowy tekst do przedstawienia.
Po trzecie, mówcie starannie, ale nie zbyt wolno. Ważne jest, by Wasza wypowiedź była wartka, ale by nie brzmiała jak strzelanie z karabinu maszynowego. Każdą słowną pomyłkę skwitujcie uśmiechem (nieco nieśmiałym). Podobnie zachowajcie się, gdy czegoś zapomnicie. Potraktujcie zapomnienie jako naturalną przypadłość ludzką, a zobaczycie, że podobnie spojrzą na to egzaminatorzy. Ważne jest to, byście nigdy nie mówili, że czegoś NIE WIECIE. Wy wiecie, ale w tym momencie NIE PAMIĘTACIE.
Po czwarte, zawsze starajcie się dążyć do tego, by znaleźć się na bezpiecznym gruncie. Innymi słowy, pewne pytania mogą Wam nie pasować. Wówczas zacznijcie na nie odpowiadać, ale maleńkimi ścieżkami dążcie do kwestii znacznie Wam bliższych, o których wiecie znacznie więcej.
Po piąte, korzystajcie z analogii, tzn. z porównań oraz z własnego doświadczenia literackiego i językowego. Muszą być to zabiegi pasujące - oczywiście - do omawianego przez Was tematu. Nie zawsze będziecie mogli z nich skorzystać, ale jeśli już zobaczycie szansę, warto. Dlaczego? Bo jeżeli ukażecie egzaminującemu, że dostrzegacie zjawiska językowe i literackie w codzienności, on odczyta to jako niemałą dojrzałość polonistyczną.

Mowa ciała

Wasza mowa ciała powinna bazować na postawie otwartej, tzn. wyprostowane plecy, otwarte ramiona (ani skrzyżowane na piersi, ani splecione za plecami, ani splecione przed sobą, niczym dłonie piłkarzy czekających na kopnięcie karnego; wiecie, co wtedy chronią tymi rękami). Jeśli czujecie, że dłonie są niespokojne, że będą Wam przeszkadzać, weźcie drobny rekwizyt - długopis bądź okulary. Delikatnie punktujcie nimi wypowiedź, zaznaczajcie ważne kwestie, które wypowiadacie, skinięciami nadgarstka. Niech Wasza postawa przejawia pewność siebie, ale nie pychę. Dajcie odczuć egzaminatorowi, że go szanujecie, że od niego zależy Wasza przyszłość.
Jeśli chodzi o pozycję siedzącą, pamiętajcie, żeby nie siadać na brzegu krzesła. Zdradza to Wasze zdenerwowanie i chęć ucieczki. Usiądźcie wygodnie, oprzyjcie sięNogi niech będą złączone, ale nie spięte. Ręce połóżcie na stole, trzymajcie w nich swój rekwizyt. Oczy koncentrujcie na trójkącie pomiędzy oczami a nosem egzaminującego. Wtedy nie naruszacie jego strefy intymnej, ale nawiązujecie pożądany kontakt.
Nie trzeba Wam chyba mówić, że cały egzamin winniście rozpocząć od grzecznego, ale rozświetlonego delikatnym uśmiechem "dzień dobry". Bądźcie przed nimi niewinni i skromni, ale nie bójcie się. Budujcie atmosferę miłej rozmowy. Z tą wiedzą na pewno się Wam uda! Powodzenia!

Warto przeczytać...

Odsiecz nr 89 - Bogurodzica. Nic więcej.

O jacie, jacie, jacie! Ale dzisiaj piękny temat, piękny wpis - mój ulubiony, ukochany! Sięga do korzeni, do najbardziej elementarnych podwa...