19 stycznia 2018

Odsiecz nr 83 - Przegląd dziejów teatru. Część V - Wielka Reforma Teatru.

Zbliżamy się do końca naszej wędrówki przez dzieje teatru. Opowiem Wam dziś o Wielkiej Reformie Teatru, która również pojawia się w rozmowach towarzyskich obok commedii dell'arte i wpędza rozmówców w zakłopotanie.... dlatego, co warto wiedzieć, by błyszczeć w kuluarach?
Zanim będę mogła omówić, co zmienia reforma, muszę opisać to, co dzieje się wcześniej...

BEFORE

Jak pamiętacie, teatr romantyczny silnie nawiązywał do teatru szekspirowskiego i chętnie korzystał z jego ustaleń. Jednym z najważniejszych było oderwanie od realizmu, fantastyczność, ludowość, folklor... (zawsze, ależ to zawsze w tych momentach myślę o grze "Wiedźmin"..., ale o tym kiedy indziej). Zdarzyło się jednak tak, że książę Jerzy II - władca Saksonii-Meiningen - postanawił pożegnać się z operą oraz niescenicznymi dramatami romantyzmu i, wykorzystując własne zaplecze aktorsko-scenograficzne, odmienił oblicze teatru. Stworzył tzw. teatr Meiningeńczyków, którego artyści sceniczni i aktorzy (wierni władcy) mieli zachowywać rygorystyczną wierność historyczną przejawiającą się w dekoracjach, kostiumach, grze aktorskiej...
Jak daleko były to zakrojone działania, świadczy postać Andre Antoine'a, który w celu uwiarygodnienia wystawianej przezeń sztuki Emila Zoli pożyczył od swojej matki meble. Sam Antoine grał w sposób bardzo naturalistyczny. W swoje kwestie wplatał dłuższe chwile milczenia, niejednokrotnie odwracał się tyłem do widowni, jakoby udając, że nikogo tam nie ma. Ustawiał tzw. czwartą ścianę odgradzającą świat sceny od świata widowni.
Kolejnymi postaciami, które działały w tym nurcie teatru na wskroś realistycznego, są Konstanty Stanisławski i Włodzimierz Niemirowicz-Danczenka - założyciele Moskiewskiego Teatru Artystycznego (MChAT). Głównym zadaniem tegoż teatru była drobiazgowa praca nad spektaklem, by jak najwierniej oddać realia środowiska, w którym żyją bohaterowie dramatu. W tym celu poszukiwano odpowiednich rekwizytów, a nawet zwiedzano miejsca, w których pisarz umieścił akcję.

WIELKA reforma

Nie będzie wielkim zaskoczeniem to, ze szybko znaleźli oponenci takiej wizji teatru. Jednym z najsławniejszych był Edward Gordon Craig, który mężnie walczył o teatr teatralny, o teatr, w którym króluje symbol, o teatr, który przenosi widza w świat metafizyki. Mogło się tak stać tylko dzięki traktowaniu teatru jako sztuki autonomicznej, niezależnej od literatury i od sztuki aktorskiej. Innymi słowy, scena nie miała być jeno miejscem adaptacji dzieł z ostatniego rodzaju literackiego czy prezentacji możliwości wykonawców poszczególnych ról.
Zbrzydły nam te aż do śmieszności przesadne ruchy i ryki aktorów i na gwałt poczęliśmy się domagać, by aktor wyrażał swoje uczucia i wrażenia w ten sposób, w jaki je on, i ty, i ja wyrażamy. [...] Scena przestała być mistrzynią życia, tanią kazalnicą, z której aktor tak niezmiernie napuszone, a w gruncie rzeczy czcze tyrady deklamował lub wygłaszał mniej lub więcej głupie sentencje, ale stała się widownią krwawych walk, jakie się w duszy człowieka staczają, wahań i porywów, rozkoszy i boleści, nieokiełznanych pragnień i zaledwie przeczutych żądz (Stanisław Przybyszewski).

Słowa Stacha dokładnie wyrażają to, o co miało chodzić w teatrze nienaturalistycznym. Jak pamiętacie (lub nie), w końcówce XIX wieku bardzo ceniono treści duchowe, psychiczne (Freud), impresjonistyczne, emocjonalne wyrażanie nie wprost, a więc za pomocą symbolu.

Teatr mój widzę ogromny...

Jeszcze inną wizję teatru miał Stanisław Wyspiański, a mianowicie wizję teatru opartego na synkretyzmie, eklektyzmie, synestezji... przekładając z polskiego na nasze, teatr Wyspiańskiego miał łączyć wszystkie sztuki: muzykę, malarstwo, literaturę, ruch sceniczny... Miał to być teatr nie odtwarzający (adaptujący) tekst pisany, ale kreujący, stwarzający... O prawdziwości tej wizji świadczy chociażby zaangażowanie dramatopisarza w tworzenie spektakli. Sam tworzył stroje, dekoracje, muzykę; uważał bowiem, że przedstawienie powinno być indywidualną wizją twórcy - od początku do końca.
Ponadto, kontynuując myśl wieszcza Adama Mickiewicza, Stanisław Wyspiański pragnął stworzyć teatr ogromny - na wskroś narodowy, podnoszący ważne kwestie polityczne, społeczne, historyczne... Jednakże dramatopisarz uważał, że ów teatr nie powinien mieścić się w budynkach teatralnych, ale zostać przeniesiony do amfiteatru wybudowanego na zboczach Wawelu. Tak, Moi Drodzy, Wyspiański miał plany, jak przebudować siedzibę królów, by zmieścić tam amfiteatr - przestrzeń teatru ogromnego.
Moi Drodzy, zanim przejdę do teatru współczesnego pewnie minie trochę czasu (chyba, że w komentarzach dacie znać, że jest to potrzebne na teraz, zaraz, natychmiast). Planuję teraz omówić jakąś lekturę, by dopomóc w tym, z czym borykacie się na lekcjach języka polskiego... codziennie!
Zapraszam Was przy okazji na mojego Facebooka, ponieważ mam wrażenie, że tamten fanpage obumiera i trochę smutno mi z tego powodu.

Odsiecz nr 82 - Przegląd dziejów teatru. Część IV - XVIII i XIX wiek.

Dzień dobry! A może dobry wieczór - nie wiem, w jakich godzinach tutaj zaglądacie. Dziś kontynuujemy naszą historyczną podróż teatralną, wkraczając w wieku XVIII i XIX. Zanim jednak na to pozwolę, opowiem jeszcze o tragedii klasycystycznej, na którą ostatnio zabrakło czasu... miejsca...

Tragedia klasycystyczna

Nadal pozostajemy w wieku XVII, więc jest to również czas rozwoju tego gatunku. Jak zapewne jesteście w stanie się zorientować, tragedia klasycystyczna pozostaje wierna wzorcom antycznym. Oczywiście, wprowadza też pewne modyfikacje, ale po kolei.
Tragedia nadal pozostaje gatunkiem wysokim, a więc absolutnie nie dochodzi do złamania zasady decorum i zasady elitarności. Bohaterami wciąż są postaci z rodów arystokratycznych lub królewskich. Przykładami mogą być dzieła Jeana Baptiste'a Racine'a - francuskiego tragediopisarza (AndromaqueBerenice...) czy utwór z naszego polskiego podwórka - Barbara Radziwiłłówna Alojzego Felińskiego.
To, co zostaje zmienione w siedemnastowiecznej tragedii, dotyczy likwidacji metafizycznej motywacji wydarzeń czy zachowań bohaterów. Odtąd wszystko nosi znamiona prawdopodobieństwa, a spiritus movens (duch poruszyciel) wiąże się bezpośrednio z psychiką postaci tragedii. Nie można zatem liczyć na żaden rodzaj fatum, którego nie da się przełamać, czy na deus ex machina, które odmieni bieg zdarzeń. Wszystko musi być realistyczne.

Commedia dell'arte

Nadal pozostajemy piętą w wieku XVII, ale palce zdecydowanie są już w wieku XVIII. Nie wiem, czy w szkole średniej pojawia się tematyka commedii dell'arte, jednak jest to pojęcie, które często używane w towarzystwie (z większą, mniejszą świadomością), może wywołać wrażenie bycia niedouczonym. Stąd warto wytłumaczyć.
Commedia dell'arte narodziła się we Włoszech w XVI wieku jako rodzaj komedii ludowej i opierała się w dużej mierze na improwizacji. Oczywiście istniał jaki taki szkic scenariusza, ale kto by się nim szczególnie przejmował, skoro gawiedź się cieszy? Zresztą, sam plan przedstawienia podporządkowany był utartym schematom sytuacyjnym, a pojawiające się w nim postacie należały do określonych typów. Najważniejszymi byli: Pantalone i Dottore (dwaj starcy), Arlekin i Brighella (dwaj służący), Kolombina (pokojówka) i Kapitan.
Komizm commedii dell'arte opierał się na zabawnych sytuacjach, grotesce, parodii a nawet na elementach burleski (triki akrobatyczne). Warto także wspomnieć, że gatunek ten wprowadził na scenę kobiety. Dziś nas to nie dziwi, czujemy wręcz, że aktorstwo (a może "aktorzenie"?) to zajęcie głównie damskie, kiedyś jednak przez wiele setek lat w dziedzinie tej dominowali (?) mężczyźni. W sumie byli tylko oni...
Gdzie szukać commedii dell'arte w znanych Wam utworach? Niewątpliwe należy tutaj wspomnieć jednego z ulubionych komediopisarzy Ludwila XIV (Króla Słońce) - Moliera. Jego komedie nie są czystymi przykładami commedii dell'arte, jednak niewątpliwie znajdziecie w nich wyraźne jej znaki.

Dramat romantyczny

I w ten właśnie sposób zawędrowaliśmy do wieku XIX, do romantyzmu i do niewielkiej rewolucji teatralnej. Nie będzie niczym zaskakującym, jeśli powiem, że romantycy z radością powrócili do wyznaczników dramatu szekspirowskiego. Brak sztywnych reguł kompozycyjnych czy stylistycznych, możliwość mieszania rodzajów literackich, przenikanie się świata realnego i fantastycznego były dla XIX-wiecznych twórców prawdziwą Ziemią Obiecaną. To im jednak nie wystarczyło. Postanowili oni bowiem dać odbiorcy możliwość samodzielnego dokończenia dzieła poprzez zastosowanie kompozycji otwartej. I daleko nie trzeba szukać. Kordian Juliusza Słowackiego czy Nie-boska komedia Zygmunta Krasińskiego posiadają zakończenia, które nie sugerują końca dziejów bohatera. Ze spokojem można by dopisać ciąg dalszy.
Warto też zauważyć, że dramaty romantycznie często posiadają niepowiązane ze sobą sceny czy akty. Zaburzona została w nich chronologia wydarzeń, trudno określić, co się dzieje w jakim czasie czy może jednocześnie... Doskonałym przykładem są Dziady cz. III Adama Mickiewicza.
Często mówi się, że dramaty romantyczne są niesceniczne, że nie nadają się do wystawienia na scenie. Nie wierzcie w to. Sąd ten powstał jeszcze w XIX wieku, kiedy rzeczywiście warunki w teatrach nie pozwalały na wystawienie tak skomplikowanych scen jak te opisane w dziełach romantyków. Wraz z rozwojem techniki udało się jednak wystawić owe niesceniczne dzieła... Zresztą dziś również znajdziemy w teatrach adaptacje czy reinterpretacje wspominanych dramatów.
Na dzisiaj to wszystko. Przed nami ostatnia część V opowiadająca o Wielkiej Reformie Teatru :) Będzie się działo!

Odsiecz nr 81 - Przegląd dziejów teatru. Część III - Teatr nowożytny i elżbietański.

Dzień dobry! Dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam nieco teatr nowożytny. Pod przymiotnikiem nowożytny rozumiem okres od renesansu do końca oświecenia, bowiem dramat romantyczny będzie już nieco inną historią, nieco inną odsłoną teatru.

Dla zapominalskich... i nie tylko

Ci, którzy nie pamiętają, co charakterystycznego dzieje się w każdej z omawianych epok, zapraszam do krótkiego przypomnienia. Można oczywiście również sięgnąć do odpowiednich wpisów na blogu :)
Renesans to czas odrodzenia się tradycji i wzorców antycznych, czas sięgania do źródeł, czas humanizmu i fascynacji człowiekiem. W zakresie literatury nadal tworzy się utwory mające służyć wychowaniu i dydaktyce, jednak tym razem najważniejszymi wzorcami są ziemianie - gospodarni, wykształceni i roztropni szlachcice dbający o swoją ziemię oraz dworzanie - wykształceni, doskonale wychowani słudzy na dworze pańskim. Najważniejsze jednak jest to, że w renesansie powraca się z uporem maniaka do treści antycznych, do mitów, legend i historii. I to nie pozostaje bez wpływu na teatr. Wystarczy przyjrzeć się Odprawie posłów greckich Jana Kochanowskiego. Tragedia podejmuje temat wojny trojańskiej, a dokładniej wykorzystuje moment przybycia greckiego poselstwa do Troi z żądaniem oddania żony Menelaosa - Heleny. Antyczna inspiracja nie przeszkadza jednak Kochanowskiemu w podjęciu aktualnych tematów politycznych, o czym świadczy fragment tragedii, a mianowicie Pieśń XIV [Wy, którzy Rzeczpospolitą władacie...]. 
Jak zatem widzicie, teatr renesansowy stanowi połączenie tradycji antycznej i współcześnie istotnych treści. Co się dzieje w baroku?
Barok jest czasem, w którym na nowo zwrócono się w stronę ludzkiej duchowości. Tym razem nie nawrócenie było najważniejszą kwestią poruszaną przez artystów, ale tragiczny los człowieka, wynikający z jego przemijalności, kruchości i rozdarcia między dobra doczesne a wieczne. Warto pamiętać tu o św. Augustynie i jego filozofii oraz o sonetach Mikołaja Sępa Szarzyńskiego. Omawiana przez nich kondycja człowieka nie jest najlepsza - toczy on bowiem ciągłą i nieprzerwaną walkę z szatanem, światem i ciałem, znajduje się w stanie ciągłej psychomachii.
Jak to wpłynęło na teatr? Cóż, w baroku najczęściej wspomina się o powstaniu opery, którą - brzydko mówiąc - sobie odpuszczę, jednak nie wolno zapominać o rozwijającej się wówczas tragedii klasycystycznej, opartej na wzorcach antycznych. Jednym z wyznaczników tego gatunku jest psychologiczna motywacja działań bohatera, niejednokrotnie psychomachia właśnie. Ale o tym dokładniej nieco później.
Pozostało oświecenie. Z tym okresem za pewne najbardziej kojarzycie komedie Moliera, jednak należy pamiętać, że nie można wówczas mówić o komedii oświeceniowej, a nadal o komedii nowożytnej. Dzieje się tak dlatego, że tworzona wówczas comedia dell'arte łączona była z komedią klasyczną, a więc tą, o której wspominałam w pierwszej odsieczy poświęconej teatrowi. Co istotne, teatr wieku XVII/XVIII nie odcina się od poprzednich epok tak wyraźnie jak cały duch epoki. Pozostaje wierny wzorcom antycznym z pewnymi modyfikacjami.

Teatr elżbietański

Byłabym niewyobrażalnie skrajną ignorantką, gdybym przy omawianiu teatru nowożytnego pominęła kwestię teatru elżbietańskiego. Nie oszukujmy się! Te wszystkie dzieła na modłę twórców antycznych są ważne, ale (ludzie!) teatr elżbietański to teatr Shakespeare'a, teatr, który został doszczętnie zrewolucjonizowany i który wzbudza emocje po dziś dzień!
Dla przypomnienia z kart historii Anglii: w latach 1558-1603 panuje królowa Elżbieta i to za jej sprawą Anglia staje się światowym mocarstwem. Wzbogaca się nie tylko arystokracja, ale również mieszczaństwo - stosunkowo nowa klasa społeczna. I ta właśnie zaczyna domagać się rozrywek kulturalnych, do których zachęca dodatkowo wysoki poziom miejskich szkół (dygresja: żeby moi uczniowie tak zechcieli brać udział w życiu kulturalnym...). Nie trudno się domyślić, że ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu stał się udział w przedstawieniach teatralnych. To z kolei wpłynęło na: powstanie wędrownych trup teatralnych o zróżnicowanym poziomie, repertuarze i cenach za bilety, upublicznienie teatru, pojawienie się sztuki masowej... Z czasem pojawiła się potrzeba zorganizowania miejsc, w których trupy (zwłaszcza te droższe, lepsze) mogłyby prezentować swoje spektakle, i tak...
... w 1576 roku James Burbage wybudował pod Londynem "The Theatre" - budynek przeznaczony właśnie do wystawiania przedstawień teatralnych. Nie będę opisywać tu dokładnej jego konstrukcji. Chciałabym bowiem skupić się na tym, co z tragedią antyczną zrobił Shakespeare - genialny dramaturg. Zasięgnę tutaj do eseju Ericha Auerbacha Zmęczony książę, który w bardzo ładny sposób punktuje działania twórcy.
Zanim jednak odtworzę treść eseju Auerbacha, sięgnę do jeszcze jednej kwestii. Warto sobie uświadomić, jak średniowiecze popsuło tragedię antyczną opartą na litości i trwodze. Nie wspominałam o tym wcześniej, ale to doprawdy niezwykłe. Okazuje się bowiem, że podporządkowanie wszelkich ludzkich przygód zstąpieniu Syna Bożego uczyniło z tragizmu jedynie figurę. Człowiek przestał się bać, bo - mimo niedoli ziemskiej - przed oczyma miał zawsze cel - zbawienie. Większą wagę przywiązywał zatem do rzeczy wiecznych, co uniemożliwiło odczuwanie tragizmu w życiu doczesnym. Dopiero XVI wiek pozwala na nowo ukształtować pojęcie tragedii, ale na innych zasadach niż w antyku.
Tragedia antycznaTragedia elżbietańska
dramatyczne zdarzenia z życia postaci wynikały z ich losy, przeznaczenia (Edyp)koleje życia bohatera wynikają z charakteru bohatera (Lady Makbet)
charakter bohatera i jego usposobienie nie miały wpływu na jego losy - liczyło się jedynie jego działanie i późniejsza śmierćcharakter bohatera jest zróżnicowany i dopracowany przez dramaturga, dlatego losy postaci tak bardzo się z nim łączą
bohater jest pasywny - poddany losowibohater aktywny - sam kreuje swoje życie
los jest tragicznym związkiem wydarzeń aktualnych, nie przeszłychlos jest traktowany luźno; połączony z charakterem bohatera nie determinuje jego zachowań
świat jednolityświat zróżnicowany
Ponadto, do swojej twórczości Shakespeare wprowadził kategoryczne zmiany. Po pierwsze złamał twarde zasady tragedii: zasadę decorum i trzech jedności. Do dramatów geniusza wkrada się komizm, styl niski, bohaterowie z niższych warstw społecznych. Co więcej, na Shakespearowskiej scenie dopuszczane były jawne morderstwa (Makbet), sceny batalistyczne i zbiorowe. Nade wszystko jednak, jak wspomniałam, to bohater kreował swój los. Nie legenda, nie przepowiednia, nie szala przeważona przez bogów. On sam.
O matko... nie spodziewałam się, że napiszę najdłuższą odsiecz. Przepraszam, że tak długo... ale mam nadzieję, że ciekawie :)

Odsiecz nr 80 - Przegląd dziejów teatru. Część II - Średniowiecze.

Dzień dobry :) Jak mija pierwszy tydzień roku szkolnego? Mam nadzieję, że kryteria oceniania Was zbytnio nie przeraziły, a jeśli nawet - to możecie liczyć na moją pomoc. Przypominam o możliwości kontaktu ze mną przez stronę na Facebooku oraz e-mailowo.
Wróćmy jednak do interesującego nas obecnie tematu, a mianowicie - historii teatru. Ostatnio ledwie zdążyłam Wam opowiedzieć o antycznych jego początkach, co nie było niczym nowym, bowiem temat ten znacie lub poznacie na lekcjach języka polskiego. Dziś przechodzimy do kolejnej epoki, która zmienia oblicze teatru na jakieś tysiąc lat.

Teatr średniowieczny

Jak zapewne pamiętacie, a jeśli nie to odsyłam do odpowiednich odsieczy średniowieczna Europa budowana była na fundamencie chrześcijaństwa. Dotyczyło ono każdej dziedziny życia: polityki, kultury, gospodarki, nauki, a także życia przeciętnego chłopa Ziemka ze wsi Wrzosowa. Chrześcijaństwo było wszechobecne, dzięki czemu otaczający świat charakteryzowała spójność, jedność i uniwersalizm. Łatwo zatem dojść do wniosku, że także teatr - gałąź kultury - stał się narzędziem do przedstawiania treści utworów parenetycznych (utwory przedstawiające wzorce do naśladowania) i krzewienia właściwych postaw moralnych. 
Pierwszą zatem cechą średniowiecznego teatru będzie wspomaganie działań wychowawczych Kościoła. Oczywiście, należało wówczas porzucić znane nam gatunki, a mianowicie tragedię i komedię, i zastąpić je nowymi - zdolnymi do realizacji nowych celów.

Misterium

Misterium dzisiaj kojarzy się właściwie tylko z Misterium Męki Pańskiej, a więc spektaklem odgrywanym corocznie w czasie Wielkiego Postu, przypominającym ostatnie chwile życia Chrystusa. Ci, którzy mieszkają w Poznaniu, wiedzą, że to właśnie tu na Cytadeli w ostatnią sobotę przed Wielkim Tygodniem można obejrzeć tego typu przedstawienie (kliknij tu, jeśli chcesz wiedzieć więcej).
Jednak misterium to nie tylko opowieść o Drodze Krzyżowej i śmierci Syna Bożego. W średniowieczu były to bowiem spektakle o tematyce wywodzącej się z Nowego Testamentu, którą uzupełniano treściami starotestamentowymi i apokryficznymi. Co było znamienne, akcja misterium często działa się na dwóch płaszczyznach: ziemskiej i nadprzyrodzonej (niebiańskiej lub piekielnej), dzięki czemu widz na bieżąco widział konsekwencje postępowania bohatera. Tego typu zagospodarowanie sceny nazywa się sceną symultaniczną (jednoczesną).

Mirakle

Mirakle, czyli cuda. Przedstawienia należące do tego gatunku opowiadały żywoty świętych. Warto jednak zauważyć, że nie pomijały ewentualnej grzesznej ścieżki późniejszego orędownika. Pokazywały za to, jak z pomocą aniołów i duchów nieba nieszczęśnik powracał na właściwą drogę i zostawał świętym.

Moralitet

Moralitet, jak sama nazwa wskazuje, wiąże się z moralnością. Oznacza to, że spektakle tego typu miały na celu moralne wychowanie odbiorcy. Akcja opowiadała zatem o człowieku toczącym walkę ze złem, pokusami, wątpliwościami. Oczywiście, za każdym razem ta psychomachia kończyła się zwycięstwem i bohater obierał drogę cnoty i pobożności.
Warto tutaj wspomnieć, że moralitety odgrywane były na scenie zbudowanej z dwóch "domków", pomieszczeń. W tym, które znajdowało się po lewej stronie widza, odbywały się sceny kuszenia. Z kolei w tym po prawej stronie - sceny pomagające odnaleźć dobrą drogę.

Dlaczego taki układ stron? Tu należy się zapoznać z symboliką kierunków. Okazuje się bowiem, że to, co prowadziło w prawo bądź znajdowało się po prawej stronie było dobre, niewinne, prawe, sprawiedliwe, natomiast to, co wiązało się z lewą stroną - złe, zwodnicze, fałszywe. Czcze gadanie? Spójrzmy zatem na pewne współczesne źródło, które tę teorię potwierdzi.


Pasja, reż. Mel Gibson, 2004.
Oto scena z filmu Pasja Mela Gibsona. Jezus stoi po PRAWEJ stronie Piłata, Barabasz zaś po LEWEJ. Jezus jest dobrym wyborem, barankiem niewinnym, nieskalanym, Barabasz - buntownikiem, mordercą. Wszystko się zgadza.
Co więcej, choć w Piśmie Świętym nie wyczytamy, po której stronie Jezusa wisiał św. Dyzma, czyli dobry łotr, to wiele dzieł malarskich przedstawia go właśnie z prawej strony.
Moi Drodzy, na dziś to już wszystko.  Do przeczytania niebawem w kolejnej odsieczy - zapewne poświęconej teatrowi :)

Odsiecz nr 79 - Przegląd dziejów teatru. Część I - Antyk.

Mam wrażenie i zdaje się, że to bardzo dobre wrażenie, że historia teatru... w ogóle jakiekolwiek pojęcie o teatrze... to nie są mocne strony kogokolwiek z nas. Piszę z nas, bo rzeczywiście musiałam się wspomóc różnymi źródłami, by z czystym sumieniem napisać tę Odsiecz. Co to oznacza? Mianowicie to, że na teatr nie ma czasu - w wymiarze oświatowym, akademickim czy po prostu społecznym. Dziś chodzimy do kina (a i tak historia filmu mało kogo porywa), dziś teatr jest passé... ale nie tylko dlatego, że kultura wysoka schodzi z drogi kulturze popularnej. Nie oszukujmy się - za spektakl, po którym trudno będzie nabrać tchu, trzeba zapłacić naprawdę sporo. Ponadto, z doświadczenia nie tylko własnego, ale i koleżanek po fachu wiem, że współczesne spektakle, interpretacje, reinterpretacje są po prostu DZIWNE. Tak, DZIWNE i NIEZROZUMIAŁE... i to mówimy MY - poloniści.
Ale do rzeczy. Zaczniemy od sprawy najbardziej oczywistej z oczywistych, a mianowicie od teatru antycznego, który w szkole omawia się po bożemu. Później jest trochę gorzej...

Teatr antyczny

Teatr - i to żadne odkrycie - powstaje w starożytnej Grecji w V wieku p. n. e. Jego początkiem są święta ku czci boga płodności, wina, natury, dynamizmu... boga Dionizosa. Święta te zwane Dionizjami odbywały się dwa razy do roku: wiosną w miastach, a jesienią na wsiach. Pierwsze z nich dały początek tragedii, drugie - komedii. Ale o tym później.
Dionizje polegały głownie na barwnych korowodach, podczas których śpiewano pieśni czczące wspomniane bóstwo; nazywano je dytyrambami. Z czasem, z tłumu wyłonił się koryfeusz - przewodnik chóru, a prościej mówiąc, człowiek, który podjął dialog ze śpiewającymi ludźmi. Trochę jak na koncercie, gdy artysta nawołuje publiczność do odpowiedzi.
I tu dochodzimy do momentu, gdy dytyramby śpiewane w miastach przekształciły się w tragedię, z kolei dytyramby wiejskie w komedię.

Tragedia

Nazwa gatunku jest połączeniem słów tragos - kozioł i ode - pieśń; można zatem słowo tragedia tłumaczyć jako pieśń kozła. Ludzie śpiewający w pochodzie nosili bowiem maski z wizerunkiem tego zwierzęcia.
Po wyłonieniu się koryfeusza, pierwszy twórca tragedii - niejaki Tespis - dodał pierwszego aktora. I już coś zaczęło się dziać. Pojawił się monolog, pojawił się jakiś dialog, pojawił się komentarz... mamy więc do czynienia z akcją. Wkrótce potem Ajschylos dodał drugiego aktora - działań na scenie było zatem jeszcze więcej, w końcu dwie postaci mogą ze sobą rozmawiać, wchodzić w interakcję. Na tym się jednak nie skończyło, bowiem Sofokles dodał trzeciego aktora. I ta zasada - trzech aktorów występujących jednocześnie na scenie - przetrwała dość długo.
Tragedia uznana była za gatunek wysoki, co wiązało się z koniecznością przestrzegania sztywnych reguł kompozycyjnych. Z pewnością kojarzycie te zasady i kategorie jeszcze z gimnazjum ;)
Pierwszą z nich jest zasada decorum, a więc stosowności stylu. Gatunki poważne (jak tragedia) musiały być pisane konsekwentnie stylem wysokim, patetycznym, z kolei gatunki rozrywkowe, że tak je nazwę, stylem niskim. Ponadto, zasada ta dotyczyła również treści. Bohaterami tragedii były osoby wywodzące się z rodów królewskich lub arystokratycznych. Widzicie zatem, że była to zasada bardzo, bardzo przestrzegana i jakiekolwiek odstępstwo od niej było niedopuszczalne.
Kolejna, którą na pewno znacie, to zasada trzech jedności - czasu, miejsca i akcji. Oznaczała ona, że wydarzenia tragedii rozgrywają się między wschodem a zachodem słońca, w jednym miejscu (najczęściej pałac królewski) i dotyczą jednego konkretnego wątku. Gdy przypomnicie sobie Króla Edypa, zauważycie, że akcja rozpoczyna się wczesnym rankiem i trwa do zachodu słońca, wydarzenia rozgrywają się tylko w pałacu Edypa, choć wspominane są inne miejsca (Korynt, wąwóz,Teby), a całość utworu dotyka jedynie tragicznego losu głównego bohatera.
W tragedii istniała również zasada nieukazywania scen drastycznych, które w poczuciu estetycznym starożytnych były po prostu nieładne. Chodzi tu głównie o morderstwa, krwawe walki czy samobójstwa. Obywatel Grecji nie mógł zatem liczyć na spektakularne efekty specjalne rodem z filmów Tarantino...
Pisząc o tragedii, nie wolno zapomnieć o obecnych w niej kategoriach: hybris, hamartii, katharisis, konfliktu tragicznego i fatum... Łatwiej to jednak będzie wytłumaczyć na przykładzie naszego kolegi Edypa.

Mam nadzieję, że wszystko dotychczas jest jasne i klarowne :) O tragedii to na razie tyle. Zapamiętajcie jej wyznaczniki, ponieważ za ok. 2000 lat pojawi się człowiek, który całkowicie zmieni jej oblicze.

Komedia

O komedii króciutko. Jej nazwa oznacza pieśń pochodu (kommos - pochód, ode - pieśń). Podobnie jak tragedia powstała w V w. p. n. e. W przeciwieństwie jednak do swej poważnej siostry charakteryzowała się luźną kompozycją i niskim stylem. Z czasem nawet zrezygnowano z instytucji chóru. Warto zauważyć, że komedia (podobnie jak współczesne kabarety) często nawiązywała do aktualnych spraw społecznych czy politycznych.
Moi Drodzy! Na dziś to już wszystko. Spodziewajcie się niebawem kolejnego przeglądu dziejów teatru :)

Odsiecz nr 78 - Część pisemna..., czyli jak dać radę tekstom (IV). Interpretacja dramatu.

Pierwszy wrześniowy wpis zaczynam ukłonem w stronę tzw. rozszerzenia. Już w zeszłym roku powinien był się pojawić tekst dotyczący interpretacji porównawczej dramatu. Pewne smutne koleje losu, a następnie obowiązki szkolne utrudniły mi skutecznie jego napisanie.
Jak dobrze wiecie, interpretacja porównawcza może dotyczyć każdego rodzaju literackiego - epiki, liryki bądź dramatu. Jak postępować z dwoma pierwszymi, pokazałam kolejno w Odsieczy nr 77 oraz w Przepisie na interpretację prof. B. Chrząstowskiej. Co jednak z dramatem?

Interpretacja DRAMATU

Znów bez wątpienia będzie przydatna wiedza najbardziej podstawowa, a mianowicie umiejętność wskazania podstawowych cech dramatu: podział na role, utwór przeznaczony do wystawienia na scenie, podział na tekst główny i tekst poboczny (didaskalia), styl wypowiedzi (monolog/dialog), kompozycja dramatu (akt, scena). Oczywiście niezbędna wydaje się również wiedza z zakresu historii teatru od antyku po czasy współczesne. To jednak temat na zupełnie inny cykl odsieczy. Od czego zatem zacząć?
1. Przeczytaj uważnie tekst. Najlepiej trzy razy i od razu podkreślaj miejsca, które wydadzą Ci się podejrzane ;)
2. Postaw ogólne stwierdzenia dotyczące tekstu/ów. Po pierwsze, zadaj sobie pytanie, które zadajesz sobie w przypadku każdego tekstu:
  • co jest jego tematem?
  • o czym on jest?
3. Zbadaj relację nadawca - adresat. Skoro dramat opiera się na wypowiadanych słowach, to oczywistym jest, że ktoś mówi do kogoś. Ustal zatem:
  • kto mówi do kogo? (bohater sam do siebie - monolog, a może monolog stylizowany na dialog?/ do innego bohatera - dialog/ do kilku bohaterów - polilog)
  • jacy są ci nadawcy i odbiorcy? (określ to nawet w sytuacji, gdy nadawca jest równocześnie odbiorcą)
  • w jakiej sytuacji zachodzi akt komunikacji? (chodzi tu o określenie okoliczności, kompozycji wypowiedzi)
4. Pochyl się nad wypowiedzią, a więc zanalizuj dokładnie wypowiedź i język postaci. Przyjrzyj się bohaterowi:
  • jaka jest jego postawa? (np. zdystansowana, zaangażowana, ironiczna...) \
  • jakim językiem operuje? (zbadaj środki stylistyczne, charakterystyczne cechy języka i ich znaczenie)
5. Przyjrzyj się bohaterowi osadzonemu w akcji dramatu, a mianowicie... Ów bohater musi mieć jakiś światopogląd, jakąś hierarchię wartości... koniecznie odnotuj to w swojej pracy. Zastanów się także, jaki wpływ na ww. obszary mają dominujące elementy akcji (postacie, akcja, czas, przestrzeń). Przykładowo w dramacie romantycznym bardzo ważna jest przestrzeń (choćby: cela Konrada w Dziadach a Mount Blanc w Kordianie).
Ważne w tym punkcie jest również zbadanie tego, co motywuje zdarzenia dramatyczne. Czy jest to mitologia (S. Wyspiański, Akropolis), realizm (H. Ibsen), fantastyczność (J. Słowacki, Balladyna), groteska (Witkacy, Szewcy).
6. Zbadaj ogólny sens utworu. Zastanów się zatem, o czym mówi tekst. Jaki wpływ mają na jego treść: tytuł, motto (gdy jest motto mamy 90% pewności, że tekst ma charakter paraboliczny), początek i koniec, gatunek... Jakie ważne motywy kulturowe w nim odnajdujesz? Jakich nawiązań się doszukujesz? Do jakich tekstów? Tu warto także szukać powiązań z tekstem współinterpretowanym :) Jakie są relacje między analizowanymi fragmentami, a całościami tych dramatów?
7. Przywołaj odpowiednie konteksty - te wyrażone wprost i te, które sam odnalazłeś/aś. Przypominam, że kontekstem dla tekstu jest filozofia, historia, kultura, estetyka, genologia (gatunek literacki).
8. Na końcu podsumuj swoje rozważania.
Zdaję sobie sprawę, że przytoczyłam schemat interpretacyjny pojedynczego dramatu. W wypadku dwóch tekstów trzeba wykonać tę robotę podwójnie, ALE nie wolno ich rozdzielać. Co to znaczy? A mianowicie to, że te wszystkie elementy: temat, ralacja nadawczo-odbiorcza, ukształtowanie wypowiedzi, charakterystyka bohatera, zasada motywacji, elementy znaczeniowe… TO WSZYSTKO JEST WASZĄ OSIĄ, wokół której piszecie interpretację porównawczą. Na postawie tych elementów zestawiacie dwa teksty ze sobą.
Na dzisiaj to wszystko. Niedługo o teatrze, bo pewnie moje odczucia co do jakości omawiania tego zagadnienia są podobne jak Wasze. Antyk tak... ale co z resztą?!

Odsiecz nr 77 – Część pisemna…, czyli jak dać radę tekstom (III). Interpretacja epiki.

Moi Drodzy, im dalej w las - tym więcej drzew... im bliżej maj, tym większy stres ;) ale nie bójcie się, bo dziś kolejna pomoc, kolejne wskazówki tworzenia wypracowania maturalnego. Dziś pozwolę sobie nadal skoncentrować się na "rozszerzonych", bo nie ukrywajmy, oni mają trudniej.
Na maturze możecie wybrać wypowiedź argumentacyjną, którą omówiłam poprzednio, lub interpretację porównawczą dwóch utworów należących do tego samego rodzaju literackiego (epika / liryka / dramat). W jaki sposób zająć się poezją pisałam już wielokrotnie, a nawet zamieściłam do pobrania Przepis na interpretację prof. Chrząstowskiej. Nigdy jednak nie tłumaczyłam, jak porządnie zabrać się za teksty epickie i dramatyczne. Zapraszam zatem do lektury!

Interpretacja EPIKI

Choć wiedza ta jest podstawą wszelkich podstaw, powtarzam, że o epice mówimy wtedy, gdy w tekście jest wykreowany świat przedstawiony (miejsce /czas /akcja /bohaterowie), o którym opowiada narrator (personalny - pierwszoosobowy; auktorialny - trzecioosobowy, czasem odautorski). Co po kolei zrobić, by dobrze zanalizować epikę?
1. Przeczytaj uważnie tekst. Najlepiej trzy razy.
2. Postaw ogólne stwierdzenia dotyczące tekstu/ów. Po pierwsze, zadaj sobie pytanie, które zadajesz sobie w przypadku każdego tekstu:
  • co jest jego tematem?
  • o czym on jest?
Po drugie, postaw tezę interpretacyjną, czyli to, co będziesz udowadniać w swojej pracy.
3. Zbadaj relację: narracja - świat przedstawiony. Chodzi mianowicie o to, byś stwierdził/a, kim jest narrator:
  • czy ukrywa się za światem przedstawionym?
  • czy ujawnia swoją obecność poprzez komentarze, dygresje?
  • czy uczestniczy w wydarzeniach?
Ponadto zastanów się, jaka jest sytuacja narracji:
  • jakie są okoliczności wypowiedzi?
  • czy istnieje jakiś adresat?
  • czy jego obecność ma wpływ na świat przedstawiony?
Określ także, jaką funkcję pełni narrator:
  • czy jedynie informuje o wydarzeniach?
  • czy może interpretuje, komentuje i ocenia wydarzenia i bohaterów?
  • czy wplata dygresje?
  • co dominuje w tekście: świat przedstawiony (narracja jednopłaszczyznowa) czy narracja (narracja dwupłaszczyznowa)?
4. Zbadaj narrację, jeśli jest dwupłaszczyznowa. Potrzeba wówczas zbadania języka pod względem stylistycznym. Jakich środków językowych używa autor w wypowiedziach narratora? Może znajdą się tam chwyty retoryczne? Poza tym, należałoby stwierdzić, co charakteryzuje naszego opowiadacza:
  • ironia?
  • wiarygodność?
  • kreacja?
  • zaangażowanie?
Zastanów się także, jaki wpływ na kształt świata przedstawionego ma owa relacja. Jak przedstawiane są wydarzenia? w jakiej kolejności? z jakiej perspektywy?
5. Zbadaj narrację także wtedy, gdy jest jednopłaszczyznowa. W takim wypadku przyjrzyj się ukształtowaniu świata przedstawionego.
  • Co jest w nim najważniejsze? Co w nim dominuje? Jest to postać, akcja, czas, miejsce?
  • Z jaką zasadą motywacyjną mamy do czynienia? mityczną? realistyczną? fantastyczną? a może groteskową?
  • Jak zachowuje się narrator? Jedynie informuje? A może także interpretuje i ocenia?
6. Zinterpretuj ogólny sens utworu. Zwróć uwagę na znaczenie takich elementów jak: tytuł, motto (gdy jest motto mamy 90% pewności, że tekst ma charakter paraboliczny), początek i koniec, gatunek, metafory. Zastanów się, jakie motywy kulturowe pojawiają się w tekście i po co one właściwie są. Poszukaj także kontekstów niewyrażonych wprost, a mogą być to konteksty: kulturowy, historyczny, genologiczny (ze względu na gatunek literacki), filozoficzny, biograficzny...
7. Na końcu podsumuj swoje rozważania.
Zdaję sobie sprawę, że przytoczyłam schemat interpretacyjny pojedynczego tekstu epickiego. W wypadku dwóch tekstów trzeba wykonać tę robotę podwójnie, ALE nie wolno ich rozdzielać. Co to znaczy? A mianowicie to, że te wszystkie elementy: temat, relacja narratora i świata przedstawionego, sytuacja narracyjna, postawa narratora, ukształtowanie narracji/świata przedstawionego, charakterystyka narratora, zasada motywacji, elementy znaczeniowe... TO WSZYSTKO JEST WASZĄ OSIĄ, wokół której piszecie interpretację porównawczą. Na postawie tych elementów zestawiacie dwa teksty ze sobą.
Na dzisiaj to wszystko. W ciągu następnych dni pojawi się wpis o dramatach ;)

Odsiecz nr 76 – Część pisemna…, czyli jak dać radę tekstom (II).

Słuchajcie, dużo się dzieje i próbuję ogarniać. Mąż na mnie krzyczy, że Was zaniedbuję. Ma rację. Dlatego siedzę i piszę. A Wy bądźcie moją motywacją :)
Pisałam ostatnio o tym, jak sobie poradzić z podstawowym poziomem pisemnej części z języka polskiego. Teraz - podążając trochę za głosem ludu - przedstawię sposoby radzenia sobie z wypowiedzią argumentacyjną, czyli formą wypowiedzi z poziomu rozszerzonego.
Schemat postępowania zawsze będzie dał się sprowadzić do kilku zasad niewątpliwie do siebie podobnych. Jednak podstawową różnicą między rozprawką a wypowiedzią argumentacyjną jest ta, że w wypadku rozprawki problem jest ZADANY par avance (z góry), a w przy wypowiedzi argumentacyjnej szukamy go sobie sami... No i właśnie, jak to zrobić?

1. Zwróć uwagę na tytuł podanego tekstu.

duszyczka
(źródło: CKE, Próbny egzamin maturalny 2015)
Moi Drodzy, tytuły nie są ot tak sobie... To są jakby imiona tekstów i one coś o tych tekstach już mówią. Dlatego tytuł zadanego fragmentu, utworu, jeżeli takowy będzie, nie znalazł się tam przypadkowo. Jest on pierwszym tropem zdradzającym problematykę tekstu i jest też drogowskazem, w którą udać się stronę.

2. Zastanów się, co jest głównym problemem tekstu.

Niby oczywiste, a jednak... Każdy tekst (no, chyba że postmodernistyczny) ma jakąś główną oś, wokół której oscyluje, od której odchodzi i następnie powraca. I to da się wyczuć. W wypadku powyższego wspomnianego już eseju Zbigniewa Herberta mowa jest o tradycji, dziedzictwie kulturowym i podejmowaniu tego dziedzictwa. Oczywiście, pojawiają się wątki poboczne, ale wiążą się one z głównym. I na to zwracacie uwagę, czytając tekst podany na maturze.

3. Określ, jakie stanowisko zajmuje autor.

Temat to jedno, a stanowisko to drugie. Pozostańmy przy Herbercie. Tematem jest tradycja i dziedziczenie. Z kolei jego stanowisko to konieczność podejmowania trudu przyjmowania tradycji i dziedzictwa kulturowego na siebie. Mógłby zająć inne stanowisko, że tradycja to w ogóle rzecz niepotrzebna i zbędna i liczy się tylko innowacja. Ale właśnie o to chodzi, o rozróżnienie tematu i rematu, a więc tego, co jest mówione i tego, co mówi się właśnie o tym.

4. Zrekonstruuj argumenty autora.

Podobnie jak Ty, tak i autor musi uzasadnić swoje stanowisko. Przechodzi więc przez te same stopnie, co Ty: TEMAT - REMAT - ARGUMENT. I Twoim zadaniem jest odnaleźć te argumenty i później się do nich odnieść.

5. Odnieś się do stanowiska autora.

Odnieś się, a więc zgódź się lub nie z tezą i argumentacją autora. Właściwie to jest, a przynajmniej mam wrażenie, że jest... wymóg z serii "propozycji nie do odrzucenia". O co chodzi? A mianowicie o to, że właściwie nie sposób się nie zgodzić z jakimś znawcą kultury czy literatury, a więc siłą rzeczy zdający się z nim zgadza. Warto tu zastosować formułę: Podzielam stanowisko...
Rzecz jasna, ja nie mówię, że to źle, ja też bym się zgodziła. Bo tak jest bezpieczniej, bo łatwiej znaleźć teksty kultury, bo jesteśmy za mało wykształceni, by kłócić się chociażby z Herbertem.

6. Dobierz teksty kultury.

A to oznacza, że powracasz do TEMATU i szukasz tekstów, które również na ten temat traktują. W wypadku naszego Herberta byłby to Grób Agamemnona czy Kordian Juliusza Słowackiego, Antygona Sofoklesa, Imię róży Umberta Eco, Bajki Ignacego Krasickiego, Dziady Adama Mickiewicza i cała masa innych...

7. Napisz pracę...


I znów przypominam, by w rozwinięciu oddzielać argument od przykładu i by unikać streszczeń, bowiem egzaminator może odjąć słowa zawarte w streszczeniu od całej pracy… i może się okazać, że Wasza praca w rzeczywistości liczy mniej niż 300 słów… Omawiajcie problem, a nie streszczajcie treści tekstu kultury.

Odsiecz nr 75 - Część pisemna..., czyli jak dać radę tekstom (I). Test i rozprawka.

Moi Drodzy Maturzyści, po raz kolejny powracam do problemu matury pisemnej, bowiem przeprowadzone w styczniu/lutym diagnozy wskazują na to, że nadal pojawiają się kłopoty z rozwiązaniem testu i napisaniem wypracowania.

Część testowa

Choć pewnie dołączę do chóru wszystkich polonistów, ba! nauczycieli, to ja również do znudzenia będę powtarzać o tym, że polecenia należy przeczytać bardzo uważnie i to nie raz, ale co najmniej dwa razy z naprawdę głębokim zrozumieniem. Obecnie wychodzi na to, że czytacie je bardzo pobieżnie, jakby coś Was goniło... a przecież na wszystko macie niemal 3 godziny! Siadając zatem do testu, uczyńcie trzy głębokie wdechy i nie spieszcie się. Dajcie sobie czas na myślenie.
Kolejna sprawa to niezrozumiały lęk przed tekstami o charakterze językoznawczym. Możliwe, że przyczyną tego, jest niewielka ilość czasu poświęcana na zagadnienia językowe. Przez to, że wciąż i wciąż czyta się wiersze, opowiadania, powieści, dramaty, czujecie się specjalistami od literatury... Jeśli jest taka potrzeba, z chęcią przygotuję cykl Odsieczy językowych właśnie, byście wiedzieli, jakie funkcje może pełnić język.
Ostatnia kwestia dotycząca testu... streszczenie. Pojawia się ono w zestawie zadań egzaminacyjnych i niby jest bardzo prostą formą, a jednak zadanie wypada jako sprawiające trudność. Napisanie dobrego streszczenia wymaga dyscypliny i zastosowania odpowiedniej kompozycji. Po pierwsze, jeśli jest napisane, że streszczenie ma mieć od 40-60 słów, to absolutnie ani jednego słowa więcej czy mniej nie wolno Wam dopisać. Ta liczba wyrazów odpowiada mniej więcej 4-5 zdaniom. Pierwsze zdanie musi określać temat tekstu (o czym jest tekst?), kolejne natomiast jego remat (co jest napisane o tym temacie?). Innymi słowy, streszczenie - jak każda forma - musi mieć wstęp, rozwinięcie i zakończenie z tym, że tutaj poruszamy się po przestrzeni zaledwie kilku zdań. Odsyłam Was do matury z 2015 roku i do zasad jej oceniania. Znajdziecie tam tekst J. Bralczyka "Co się nosi w mówieniu?", który należało streścić w jednym z zadań.
streszczenie

(źródło: CKE, Zasady oceniania rozwiązań zadań, s. 5)

Wypracowanie

Przejdę teraz do drugiej części egzaminu, a mianowicie tej, na której wymaga się od Was napisania rozprawki bądź interpretacji. Nie będzie żadnym odkryciem, jeśli powiem, że rozprawka jest zdecydowanie łatwiejszą formą wypowiedzi. Jednak także w jej wypadku czekają na Was liczne pułapki, których musicie uniknąć.

Rozprawka

Powstały już dwie Odsiecze na temat pisania rozprawki, jednak dobrego nigdy za wiele. Na podstawie wspomnianego arkusza maturalnego (maj 2015), pokażę Wam czynności, które pomogą zinterpretować tekst.
temat maj 2015
1. Ustal słowa klucze: wolna wola człowieka, siły od niego niezależne, wpływ na ludzkie życie.
2. Rozważ ww. hasła
I
3. Zanalizuj tekst. I w tym momencie, Drodzy Maturzyści, chciałabym, byście wyrobili sobie pewien nawyk. Podobno coś takiego wyrabia się w ciągu czterech tygodni, więc do maja jest jeszcze troszkę czasu :) Mianowicie: przystępując do lektury tekstu, w Waszych dłoniach powinien znajdować się ołówek/długopis gotowy do użycia. Innymi słowy, czytacie tekst aktywnie i od razu podkreślacie to, co już budzi Wasze podejrzenia, skojarzenia, łączy się z tematem. Możecie pisać po arkuszu maturalnym, więc wykorzystajcie to!
4. Spisz spostrzeżenia i wskaż cytaty, które je potwierdzają.
5. Ułóż roboczą tezę. Na przykład: Uważam, że życie człowieka zależy w głównej mierze od sił od niego niezależnych, tj. od sił natury, fatum, przeznaczenia.
6. Wskaż konteksty i sposób ich wykorzystania. Innymi słowy, zastanawiacie się, jakie teksty kultury poruszają ten sam motyw albo posiadają te same cechy, co tekst dołączony do polecenia i ustalacie sposób ich wykorzystania.
7. Weryfikuj tezę, uwzględniając wybrane teksty kultury.
8. Napisz rozprawkę według poniższego schematu: 


Pamiętajcie, by w rozwinięciu oddzielać argument od przykładu. Samo przytoczenie przykładu nie wystarczy. Argument musi się pojawić. Ponadto unikajcie streszczeń, bowiem egzaminator może odjąć słowa zawarte w streszczeniu od całej pracy... i może się okazać, że Wasza praca w rzeczywistości liczy mniej niż 250 słów... Omawiajcie problem, a nie streszczajcie treści tekstu kultury.
Na dziś to wszystko, niedługo pojawią się Odsiecze dotyczące kolejnych wypracowań :)

Warto przeczytać...

Odsiecz nr 89 - Bogurodzica. Nic więcej.

O jacie, jacie, jacie! Ale dzisiaj piękny temat, piękny wpis - mój ulubiony, ukochany! Sięga do korzeni, do najbardziej elementarnych podwa...